sobota, 14 września 2013

Dziedziczenie talentów i nie tylko...

Bohdan Stanisław Krasnodębski
Stefania Krasnodębska
Witam,
  niebieskie oczy,czasem zadarty  nos a jeszcze innym razem kręcone włosy...każdą zewnętrzną cechę
dziedziczymy po przodkach.
Dla jednych policzki odziedziczone po babci to coś normalnego ,jednak gdyby tak się przyjrzeć temu głębiej to przecież ta babcia musiała po kimś te policzki odziedziczyć. I tak właśnie można sobie wyobrazić jak wiele wspólnego mamy z przodkami, nawet tymi bardzo odległymi. Ja jednak nie posiadam wielu przodków z którymi mógłbym na temat podobieństwa porozmawiać ani zdjęć(wypytałem calutką rodzinę) z których mógłbym cokolwiek wywnioskować.
 Postanowiłem więc co nie co dowiedzieć się o moim pradziadku Bohdanie Stanisławie Krasnodębskim po którym (chyba) odziedziczyłem zainteresowanie muzyką.



Kościół w Wildze
  W latach 1910-1913 był on organistą w parafii p.w. Najświętszej Maryi Panny w Wildze w powiedzie garwolińskim ( województwo mazowieckie). Według  rodzinnych przekazów grał on na swoim własnym ślubie w 1910 roku. Poślubił on Stefanię Kacprzak córkę Pawła i Karoliny z domu Osińskiej której wywód udało mi się ustalić do roku 1750(mam nadzieję że na tym jeszcze  nie koniec moich poszukiwań,księgi sięgają tam połowy XVII wieku!). Dziwnym przypadkiem świadkiem  jest  niejaki Józef Kołnierzak, późniejszy teść córki mojego pradziadka.
Nie wiedzieć czemu pradziadek wyprowadził się po kilku latach małżeństwa do sąsiedniej miejscowości (w międzyczasie urodziły mu się 2 córki: Katarzyna oraz Władysława)o nazwie "Marianów". Tam urodziło mu się 3 synów (Wacław,Stanisław oraz Zygmunt którzy zmarli niedługo po narodzinach) lecz  po kilku latach ponownie wrócił do Wilgi,tam urodziła mu się córka Anna Ewa jednak po 2 latach ponownie wyemigrował z powiększającą się rodziną do Samogoszczy.Kolejnej sąsiedniej miejscowości gdzie rodzi mu się córka Janina.


   Akt małżeństwa przedstawiam poniżej:

Wczytać się można że mój pradziadek jest z zawodu
 " nauczycielem domowym" więc skąd u niego takie zainteresowanie organami?  Wydaję mi się że jeszcze podczas młodzieńczych lat,mieszkając w Warszawie musiał uczęszczać na jakieś zajęcia albo po prostu jego ojciec miał
znajomego organistę :)
Jakiś niedawno  myślałem iż przybył on do Wilgi z Warszawy za sprawą swojej przyszłej żony Stefanii Kacprzak.
Wydawało mi się iż razem ze swoim ojcem przyjeżdżał w okolice Garwolina w interesach.
 Po wypytaniu żyjących jeszcze potomków mojego dziadka(przede wszystkim ostatniej żyjącej córki Marii) okazało się że nie tylko zamiłowanie do muzyki i nauczania miał we krwi!





Huta Szkła "Czechy" lata 1960-1970

W latach międzywojennych pracował oraz miał spore udziały w Hucie szkła "Czechy" założonej przez pana Hordliczka  mieszcząca się w miejscowości Trąbki w województwie mazowieckim - o samej miejcsowości jak i chucie można poczytać tutaj :
http://www.psl.garwolin.pl/index.php/gawda-o-gincych-zawodach?showall=&start=5 
 Niestety nie udało mi się jeszcze odnaleźć jakichkolwiek dokumentów w archiwach z przedwojennej Huty.
Tak samo jak i podczas pobytu w Wildze
tak samo do Trąbek przyciągnęły
go  najprawdopodobniej więzi rodzinne.
Jak się okazało jego matka Teofila Marianna Krauze pochodziła z Trąbek,z kolei jej rodzice to Julianna Marianna Kiernożycka (Kiernozicka) oraz Teofil Krauze, który był...hutnikiem!
Wszystko wskazuje na to że mój pradziadek poznał swoją przyszłą żonę podczas wyjazdów do rodziny swojej matki ponieważ Trąbki oddalone są od Wilgi(gdzie mieszkała przyszła żona) o niecałe 30 kilometrów.
 W międzyczasie na świat przyszedł syn Tadeusz oraz Zygmunt
 Najwyraźniej musiało im się tam bardzo dobrze mieszkać ponieważ dopiero w latach międzywojennych przeprowadzili się do Łaskarzewa. Gdzie 1 stycznia 1934 roku na świat przychodzi ich 12 najmłodsze dziecko: Barbara Stanisława Krasnodębska-moja babcia.
Podczas pobytu w Łaskarzewie pradziadek miał swój własny sklep z porcelaną na ulicy Białej następnie razem z synami zostałem szklarzem.


I w tym właśnie zawodzie 4 czerwca 1953 roku zakończył swój żywot.Został pochowany na cmentarzu parafialnym  w Łaskarzewie. Moje próby nauki gry na fortepianie jak i organach musiałem zaprzestać jednak śpiew i flet poprzeczny to coś co bardzo lubię :)
Pradziadek z razem bogatą rodzinną przeszłością oraz swoim bardzo interesującym życiem zapisał się w pamięci całej rodziny.Mam wielką nadzieję że gdzieś tam w daleko w świecie żyją jeszcze potomkowie kuzynów pradziadka,może kiedyś uda mi się z nimi skontaktować :)
Zapomniałem dodać iż uczęszczam do liceum pedagogiczno-artystycznego,może podzielę losy pradziadka :)

















2 komentarze: